| O nas - szkic węglem |
| Autor: Zbiorowy | |
|
Monika Nowicka AK. Monika boryka się od lat z biedą. Jest skrupulatna, uważna jak najgorsza sekretarka – niczego nie przegapi. Ma najładniejszy dekolt na świecie. Zjada rośliny żywcem, a mnie zarzuca, że jestem potworem, bo jem mięso. JW. Monika wzięła do siebie psa. To dobry pomysł – duży, ciepły pies, przytulanka. Czy wypełni całe miejsce? Monika złości się, prowokuje, irytuje ją odmowa. Pamiętam, kiedyś pomagała w pewnej ważnej mojej pracy “na środku” (tylko my, startowcy, wiemy, co to znaczy J) Była mną. I była wspaniale. Wraca do mnie obraz jej przejętej buzi i mrugające ze wzruszenia oczy. Płakałyśmy wtedy obie: ja-świat i ona-ja. Widzę też, jak stoi na drabinie ze szlifierką, cała ubielona pyłem ze ścian i klnie jak szewc. To przy remoncie naszej siedziby. Nie powinna nas tak porzucać, brakuje jej we wtorki. KP. Monika Nowicka. Cieszę się, że dałyśmy sobie szansę – poznałyśmy się naprawdę, okrutnie bezwstydnie, bez owijania – żadnych cukierków w papierkach. AG. Nie wiedziałem, że Monika boryka się z biedą. Najlepszy sposób na biedę w Polsce? – nadziany facet J. Ostatnio jak Ją widziałem, miała problemy ze swoim uczniem. Ciekawe, jak to się skończyło. Monika to wspaniała osoba, będzie (jest) świetnym pedagogiem. DW. Monika lubi się bawić. Doskonale wyczuwa, kiedy planujemy imprezę w STARCIE i wtedy pojawia się na spotkaniach. Mówi tylko wtedy, gdy coś ją zbulwersuje, a mówi mądrze... Pięknie się złości. Zamyka się i ucieka od ludzi. MS. Lubię jej słuchać i patrzeć, jak się uśmiecha. Konkretna, zadaje przemyślane pytania. Czasem wyczuwam w niej coś zwierzęcego, agresywnego. MN. Ja... robię to, co lubię, chyba dlatego muszę się trochę nagimnastykować, by przetrwać do pierwszego, ale żeby od razu bieda... źle nie jest J. Jeśli chodzi o Was ogólnie, to strasznie dużo mi daliście, dużo się nauczyłam i ciągle uczę, a przy tym – cały czas mnie coś zadziwia, dziwi, irytuje, złości itp. Brakuje mi naszych spotkań “na środku” (w mniejszym gronie) – dawały możliwość bycia i poznawania naprawdę, bez całej otoczki, którą tworzymy na co dzień.
AK. Karolinie robią się dołeczki, kiedy się uśmiecha. Jest strasznie zazdrosna, a jej syn jest kolejnym bohaterem tej opowieści. Karolina mówi po angielsku i będzie uczyła dzieci tego trudnego języka. Przejmuje się wszystkimi wkoło i umie być dobra. JW. Karolina – można jej zaufać. Skąd to wiem? Nie wiem. KP. Karolina – urocza kobieta, cicha, a szkoda, bo opowiada wiele fajnych rzeczy. Zadziwia się psychologią (Adam się jej przestrasza...) Męczy się na studiach, zawodowo; używa super bielizny! Chciałabym ją bliżej poznać, bo warto! Skąd ja to wiem? Z czuj...nika! AG. Karolinka to najlepsza osoba na świecie; kiedy się śmieje, wychodzi słońce, kiedy płacze lub się smuci, zaczyna padać deszcz; ma problem z rodzicami, którzy mają ją gdzieś.... ale za to ma najprzystojniejszego faceta na Ziemi, który kocha ją za wszystkich. DW. Karolina jest bardzo ciepła, ma prześliczne dołeczki. Niestety, nie docenia swojej kobiecości, a szkoda. Ma oddanego partnera, którego może warto by trochę porozpieszczać? MN. Karolina jest cicha, spokojna i ma dużo ciepła w sobie. Można z nią przegadać całą imprezę na różne tematy i nie czuć zmęczenia. Mam nadzieję, że będziemy miały okazję poznać się lepiej. MS. Emanuje ciepłem i takim specyficznym rodzajem kobiecości, o którym marzy większość facetów. Że chciałoby się przy niej czuwać, tulić i słuchać, jak oddycha zasypiając.
AK. Adam boi się za wszystkich. Boi się za nasze wypadki, choroby, porażki. Niezwykły facet, który rozumie znacznie więcej niż pokazuje i jest niezwykle dyskretny. Gra muzykę i nie wie, że gra dobrze, bo mówią mu, że gra smutasy. Urządził obóz koncentracjny dla rybek akwariowych, ale to z dobroci. Zamknął ten zakładzik, ale można spodziewać się, że wkrótce wymyśli coś jeszcze okrutniejszego. JW. Adam ma ładną buzię. Wydaje się, że nie słucha, a jednak słyszy. Jego odpowiedzi na mejle są dowcipne. Walczy ze światem, który naciera jak wiatraki rycerza z Manchy. Rzucają się na niego ludzie, ryby, lekcje, pakunki. Ale chyba już wie, że możliwy jest spokój. W głowie. Cisza i spokój. Oby tak. KP. Adam jest herosem... Ja pod jednym strachem czasami padam, czołgam się i zagrzebuję w glebie jak glista... a On ma ich tyle i nadal chodzi!!! Ślicznie pachnie...”Chanell Egoist Platinum”, prawda? Hmm, lubię się z nim witać, a On się mnie boi. AG. Adam – to ja, ciągle się martwię i smucę, średnio raz w tygodniu umieram na poważną chorobę, a potem zmartwychwstaję, przez co wkrótce pewnie otrzymam ksywkę “Jezus”. DW. Adam jest cichy. Chodzi z sercem na dłoni i każdej bliższej osobie oddaje kawałek. Ma swoje talenty i pasje, które z niewiadomych powodów ukrywa przed światem. Graj nam... MN. Adam lubi zwierzęta i zrobi wszystko dla ich dobra, swoją muzyką potrafi oczarować. Dobrze sobie radzi ze wszystkimi przeciwnościami, dużo rozumie i jest uparty. Lubię, jak jest z nami. MS. Nosi w sobie jakąś tajemnicę... Czekam, aż odrzuci swoje strachy daleko od siebie.
AK. Marcin jeździ samochodami i lata samolotami. To kosmita, który zna piękne miejsca na Ziemi. Opowiada mądre historie i dużo się uczy. Lubi Karinę i jest jej oddany. JW. Marcin, choć często milczy, lubi mówić. Opowiadać sobie z kimś wzajemnie o przeżytych i przeczytanych rzeczach. Upatruje stosownego momentu, ożywia się, zapala, potrafi to robić także wobec rzeczy nietrwałych, ulotnych, lub przepadłych, dawno zapomnianych. Gdyby mógł dokładnie, chwila po chwili, opowiedzieć swoją własną historię, od narodzenia po dziś dzień, byłoby mu lżej. Ma dużo siły, dzięki niej przetrwa i zaopiekuje się bliskimi. KP. Marcin jest moim nieślubnym mężem, miłością mojego życia! Chce, stara się, działa, wymyśla, dba, szuka, wszytko po to, by było nam dobrze. Cały czas się poznajemy. Zamyśla się i nie może trafić do domku, ja – autopilot pokazuję łapką, gdzie skręcić! Pracuje bardzo pilnie, z pełnym zaangażowaniem, zlewa się z komputerem, dzwonię do niego z kuchni, żeby mieć pewność, że “odbiera” to, co mówię! Lubi pracować, aktywnie wypoczywać, pokazuje mi wiele nowych miejsc, nauczył mnie łowić ryby, pływać kajakiem... jeździć samochodem. Lubi rozmawiać – uwielbiam tę jego kobiecą część. Ma olbrzymią wiedzę i umiejętność wyciągania wniosków. AG. Marcin to bardzo inteligentny Gość. Można z nim gadać na każdy temat godzinami, wszystkich stara się zrozumieć, ale nie narzuca się. Skarbnica wiedzy i pomysłów. DW. Marcin kocha i wpiera Karinę, ale to nie jedyna jego zaleta. Zazwyczaj słucha; kiedy poczeka się trochę, zaczyna otwierać się, opowiadać, ukazując całą swoją mądrość i piękno. Mamy swój mały rytuał: przytulaniec na przywitanie. Bardzo to lubię. MN. Z Marcinem naprawdę można porozmawiać o wszystkim, słucha uważnie i rozumie, a gdy ja nie rozumiem, spokojnie tłumaczy. Jest osobą, której można zaufać, chętnie pomaga – ostatnio nocą z jakąś niezmotoryzowaną wariatką pojechał po psa.
AK. Karina to cała historia. Ma piękne sny o okropnych fabrykach. Jest fabryką! Nie wie, co będzie produkować, ale już ruszyła pełną parą. W tej fabryce przewala się jakieś potworne żelastwo, ale to ma sens. Kiedy wreszcie wyjdzie ze swojej betoniarki, będzie świecić. JW. Karina jest cieplutka jak mały piesek. Promieniuje czymś erotycznym, co nie jest groźne, bo jest właśnie ciepłe. Lubię ją dotykać, przytulać. Jeśli tak, to czemu marzną jej rączki? Ma naturalny uśmiech, który sprawia, że czujesz się ładniej niż wtedy, gdy na ciebie nie patrzy. A chodzi jak kot – delikatnie, kołysząco. Powinna być zoopsycholożką – oczywiście od psów, choć może i kociość by rozgryzła. KP. To ja! Patrzę na siebie, swoje życie i myślę “Jestem szczęściarą”. Uczę się życia, coraz lepiej mi wychodzi! Coraz więcej wiem, rozumiem, coraz więcej slyszę, coraz więcej widzę, coraz więcej czuję, coraz więcej mogę, jakbym narodziła się na nowo :) AG. Karina to latawiec, żyje w locie, ściga wiatr, a gdy czasem wyląduje na ziemi, jest jak tajfun; nie ma dla niej przeszkód nie do przebycia; kiedy jej podpadniesz, możesz się tylko modlić i błagać o litość, ale na nic to: dopadnie cię i zginiesz. Ogólnie to bardzo dobra osoba, tylko dlaczego Jej się tak panicznie boję? ;) DW. Dzięki niej trafiłam do STARTU. Potrafi wyeksponować swoją kobiecość, porusza się z wdziękiem. Jej dziewczynka domaga się uwagi, ale chyba nie naszej. Niekiedy nie inwestuje, gdy nie widzi namacalnego i realnego zysku, może jest to ekonomiczne? MN. Karina się nie poddaje, nie rezygnuje, walczy o swoje szczęście, o to, by było ciepło, bezpiecznie, i co ważne, udaje jej się. Czuje się z nią dobrze, odkąd przestała “krzyczeć sobą”; rozumiemy się, wspólnie wygłupiamy wpędzając w zakłopotanie innych, śmiejemy do łez i płaczemy, gdy jest źle – pora dnia lub nocy nie ma znaczenia. Jej sny mnie zadziwiają i powalają J. MS. Jest... i to “jest” wystarcza, by opuścić szeregi wolnego świata mustangów.
AK. Dorota jest naszą mamą. Przejmuje się tak, że to jest nie-do-wytrzymania. Dorota jest praktyczna. Dba o drobiazgi, o których zapominamy. Złości się, kiedy czegoś nie rozumie, i w próbach rozumienia jest zawzięta. Zorganizuje każdą wyprawę własnym kosztem i staraniem. Ciągle nie doceniona. JW. Dorota jest smutna, jej uśmiech to rezygnacja. Stoi z opuszczonymi rękami. Pełna pytań i wciąż zawiedziona, bo tyle chciałaby zrozumieć, a na świecie jest tak mało odpowiedzi. Wypatruje, gdzie pomóc. Szkoda że nie została lekarzem. Przejmowałaby się każdym pacjentem i poświęcała wszystkie swoje siły, by go wyleczyć. Mówi cicho, bo taki ma głos, ale gdyby miała inny, też nie robiłaby wokół siebie hałasu. Jakby co – raczej zniknęłaby, żeby nie przeszkadzać. KP. Nie znamy się za bardzo, mijamy się. DW. Dorota boi się świata, w którym żyje, nie rozumie go i z tego powodu cierpi. Opiekuje się wszystkimi i martwi o wszystkich, czasem zapominając o sobie. Potrafi być radosna, pełna życia, szalona – tak pozytywnie, wyjść z narzuconych sobie ram. Widać wtedy błysk wolności w jej oczach. MN. Mam podobnie jak Karina – mijamy się.
AK. Asia, wyniosła Asia. Robi miny, jakby bolał ją cały świat, a to tylko my ją bolimy. Mądra kobieta, której mądrość sama najlepiej marnuje. Zajmuje się głupotkami, chociaż powinna mierzyć się ze znacznie ważniejszymi problemami. Ma w domu wiele zdjęć tego samego obiektu. Może jest monotematyczna. JW. Asia, to ja. Ale wcale nie wyniosła. Jestem tutaj, blisko. Wystarczy sięgnąć ręką. KP. Łagodna i spokojna, małomówna Asia... gadała ze mną godzinami w letnie popołudnia. Mięciutka i milutka w dotyku. Zatopiona w sobie, w swoich myślach, ciałem pozostaje w bezruchu. Ma piękne dłonie i usta. Podziwiam jej wiedzę. Zawsze pomocna... przywiezie siekierę tramwajem, poprawi błędy lepiej niż Windows! Nie jeździ windą – sprawdzałam, mieszkam na 11 piętrze! Nie chcę jej wierzyć, że ze strachami trzeba żyć do zwiędnięcia! Niesamowicie odpowiedzialna i dzielna kobieta, pamiętam, jak żegnała się ze swoją kotką. Tęsknię za rozmowami z nią! AG. Asia to fajna babka, zwykle siedzi cicho, ale ma fajne poczucie humoru, które osobiście bardzo mi odpowiada. Widać, że jest bardzo inteligentna i oczytana, choć nigdy właściwie z Nią nie rozmawiałem. DW. Reprezentant stoicyzmu. Nic jej nie dziwi, zazwyczaj z dystansem podchodzi do wydarzeń. Jej uśmiech sprawia, że robi się jaśniej dookoła. Zaszywa się w swojej twierdzy-domu i kocha zdjęcia, które tam ma. Ujawnia emocje za rzadko. Trochę wycofana, ale za to wierna, lojalna, pokorna wobec świata i ludzi. Dla przyjaciół jest jak cień, niby jej nie ma, ale zawsze, gdy jest potrzebna, pojawia się z właściwą sobie dyskrecją. Czasem w ramach niespodzianki poczęstuje cię pyszną, zaczarowaną czekoladą. MN. Asia jest niesamowita, ma specyficzne poczucie humoru, potrafi jak nikt inny opowiadać o tym, kim nie jest. W STARCIE jest odkąd pamiętam, można na nią liczyć w różnych okolicznościach. Przeważnie obserwuje, a gdy trzeba, interweniuje, ale tak, aby nie zrobić komuś przykrości. MS. Fantastyczna! Dystans do wydarzeń świata. Rozmowy z Asią o literaturze to fortepianowe duety kameralne na cztery ręce... Gdyby nie odczucie, że mam niezgrabne paluchy ;)
AK. Dorota jest wiosną. Wiosna jest w jej ruchach, patrzeniu. Daje ciepło i łąkę. Jeszcze nie wie, ale przeczuwa, że chodzi o długie, szczęśliwe życie. Cieszy się sobą i dzieli się tą radością z innymi. Zawrotek. JW. Tak, Dorota to wiosna, dla niej wszystko dopiero się zaczęło. Zanosi się śmiechem i ma gorące policzki. Myśli też ma gorące. Brązowe oczy są szeroko otwarte. Dużo rozumie, ale jeszcze nie zna Czechowa. Kiedyś nauczy się być ostrożna, znosić wszystko, nie spodziewać się zbyt wiele. Jej ruchliwość rozbraja. Może być wszędzie. Nie usiedzi w miejscu – na krześle już po paru minutach zaczyna się mościć na nowo, zawija się dookoła siebie jak ptak w zbyt ciasnym gnieździe, po czym nie wytrzymuje, rzuca się na podłogę, gdzie wreszcie trochę swobody. Mówi strasznie szybko, jakby myśli i emocje galopowały do przodu, a język próbował z trudem za nimi nadążyć. Szybko też pisze – mnóstwo słów z wielkimi wykrzyknikami, które krzyczą. Kiedyś pewno będę posyłać dzieci i wnuki moich znajomych do niej na terapię. Teraz jej zadaniem jest koncentracja, uwaga. Także w najmniej sprzyjających okolicznościach. Także w tańcu. KP. Rozpalała się, rozpalała, i eksplodowała, i stopiła zimową puchatą kurtkę, pokazując więzione od dawna wnętrze. “Parzy” w kontakcie, wybucha, wylewa się strumieniem lawy! Czekam aż ostygnie... zastygnie w najlepszym dla siebie kształcie. DW. Ja. Hmm... Zmiana. Jedyne, co pewne w moim życiu, to zmiana. Rozkwitam, bo spotkałam wspaniałych ludzi i zobaczyłam świat na nowo. Czasem robię lub mówię głupstwa. Dziękuję tym, którzy widzą wtedy we mnie małą dziewczynkę, szanują to i czekają spokojnie aż dorosnę. Uwielbiam dzielić się swoim szczęściem i radością. Potrafiłabym zaściskać, zagłaskać na śmierć, na szczęście nie mam psa ;p ... Moje wiersze i teksty rzeczywiście krzyczą; przestaną, gdy ja nauczę się krzyczeć. MN. Dorota jest odważna i nie boi się zmian. Odporna na rzeczowe argumenty: “dobrze, ale...”. Teraz “krzyczy sobą”; jeśli to minie, może będę miała okazję ją lepiej poznać. MS. Metamorfoza ostatnich miesięcy. Potrafi słuchać i wyciągać wnioski. Kilka razy pracowaliśmy razem na warsztacie.
AK. Elżbieta jest pełna gniewu. Ciągle nie chce zgodzić się na świat, jaki jest. Wymyśla lepszy świat i gniewa się, że inni nie chcą się do niego zapisać. Psuje wiersze i robi herbatę z cytryną. Lubi kłamać i zmyślać. JW. Elżbieta żyje obok. Nie wiadomo, gdzie dokładnie jest. Walczy z niewidzialnym wrogiem, próbuje zaklinać, czarować. Próbuje zaczarować się na śmierć. Muzyką albo baśniami, a kiedy ktoś jej w tym przeszkadza, wyjmuje pistolet i po prostu strzela. Często widzi odwrotnie: małe rzeczy rosną w jej oczach, wykrzywiają swoje oblicze, napadają, chcą zabić; duże, groźne rzeczy czają się spokojnie po kątach, krąży wśród nich pozornie bezpieczna, nie wiedząc kiedy otworzy się ich paszcza. Jest zabłąkanym wędrowcem. Idzie, ale nie prosto – po kolistej, spiralnej, zbyt splątanej. Zawraca, gubi się, powtarza to samo. Dookoła mgła, zamieć, wichura. Chciałaby uratować bliskich sobie ludzi, ale nie widzi ich. AG. Pani Elżbietka to super rockowa babka, lubię z Nią rozmawiać, bo umie przekazać wiele mądrości i bardzo pocieszyć. Zawsze ma czas dla wszystkich, bardzo Jej zazdroszczę, bo ma Pana Doktora ze sobą na co dzień i nie musi się martwić. DW. To dwie postacie w jednym ciele. Jedna kochająca, twórcza, mądra, oddana, posiadająca swoje pasje i marzenia. Druga bardzo agresywna i niszczcielska. Była też trzecia, która to wszystko spajała, ale gdzieś się chyba zagubiła. Pozostała wojna dobra ze złem. MN. Ela potrafi ładnie opowiadać, jest ciepła i wyrozumiała, stanowcza, często nie zgadza się z innymi. Jest szczera w kontaktach, dba o innych, potrafi bronić ważnych dla siebie spraw, rzeczy. MS. Podobnie jak z Dorotką mamy swój rytuał przywitania „na misia”. Świetna kumpela. Podoba mi się jej zapał w dyskusji.
AK. Tomek wszystko psuje. Rozlewa kawę, zrzuca obrazki ze ściany. Tomek naprawia małpę przyszywając jej głowę. Tomek gotuje i karmi, i śmieje się. I najlepszy jest czas, kiedy Tomek śmieje się. JW. Na każdym naszym warsztacie w kącie na kanapie siedzi Tomek, dobry, kochany Tomek. Uśmiecha się mrużąc swoje ciemne oczy. Czasem źle się czuje, boli go serce, wtedy się boi i cofa w kąt. Czasem kręci głową, kiedy coś mu nie pasuje, ale niewiele mówi, macha tylko ręką: inni wypowiedzą lepiej jego komentarz. No i te jego słynne wywracania, wylewania, psucia. Wywołują wśród nas salwy śmiechu i już może nam być lżej. Nie jest tak? Tomek nie przychodzi? Oddał się swojej knajpie jak dziewczynie, która go omotała? Nie ma go z nami? Naprawdę? Jak to możliwe. KP. Tomek kiedyś będzie łysym dziadkiem psującym samochodziki wnukom! Jest szczyptą humoru w naszej psychologicznej potrawce... z nim smakujemy lepiej! DW. Tomek ma Bezę – a może ona jego? Świetnie gotuje. Pięknie się zawstydza. Nie wierzy w swoje wewnętrzne piękno. Za rzadko nas odwiedza, a gdy już jest, to w postaci promienia słońca. MN. Tomek psuje i naprawia, dba o nas – dokarmia pysznościami. Jest bardzo wyrozumiały i nie potrafi się długo gniewać. Ma niesamowite poczucie humoru, chciałabym, by był z nami częściej. MS. Gotuje tak, jakby pół życia spędził w kuchni... W nocy śnią mu się kozy duże i małe, ale podobno jest w udanym związku ;)
AK. Andrzej, to ja. Biorę głęboki oddech i jestem wniebowzięty. Ci wszyscy ludzie są i ja mogę być z nimi. Różni, ale jacy współistniejący. Patrzę na interakcje między nami, widzę ich twórczy wpływ. Marcin daje coś Karinie, i mnie, i Monice. Adam przeplata się z Karoliną, a Karolina dalej. Dorota... JW. Kuśmierczyk. To cały epos. Figura niemożliwa. Nie da się go opowiedzieć. Bo jak wyrazić tyle sprzeczności, całą tę miękkość i stal? Skarby, które ma w sobie, są niewyliczalne. Iskra – nienazwana. Spontanicznie idzie się z nim i nawet nie wiadomo, dokąd, wiadomo tylko, że droga nie będzie nudna. KP. Andrzej ma zawsze ciepłe dłonie, duże, silne, można się za nimi schować... i chowa, a może hoduje za nimi całe mnóstwo “brzydkich kaczątek”. Marzy o tym, by z każdego wyrósł piękny, dumny, silny, niezależny i mądry łabędź.... w życiu nie zawsze jest jak w bajce, dlatego wkurwia go głupota (nasza i nienasza)! Wytrwały do bólu, nie rezygnuje z celu mimo olbrzymich przeszkód. Chciałby zmienić świat i męczy się tym “chceniem”, nie pamięta, że dzięki jego pomocy wiele ludzi zmieniło swój świat. Trzeba mu o tym przypominać! AG. Pan Doktor Andrzej Kuśmierczyk – człowiek-legenda, nigdy się nie poddaje i nie pozwoli na to nikomu. W Jego towarzystwie przechodzą wszystkie choroby, a dolegliwości ustają. Nie musi nic mówić, wystarczy, że Jest, a świat staje się o niebo lepszy. Przez niego stałem się wielkim orędownikiem klonowania istot ludzkich, ponieważ chciałbym, aby każdy człowiek w dniu swoich urodzin otrzymywał na własność swojego Andrzeja Kuśmierczyka :) DW. Kuśmierczyk, ach Kuśmierczyk ;-p. Tego człowieka trzeba poznać. Cecha charakterystyczna – oczy, każde w innym kolorze. Cały opisany jest w tych oczach, tam można wszystko wyczytać. Jest skarbnicą i często rozdaje swoje skarby zupełnie za darmo; czasem wymaga wysokiej zapłaty, ale zawsze warto przyjąć jego dar. Ludzie postrzegają go jako żółwia, chomika lub niedźwiedzia. MN. Andrzej... z nim jest bezpiecznie, jest duży, silny, ciepły i uparty jak cholera. Jak coś sobie wymyśli to... wiadomo, że tak będzie, nie lubi kompromisów. Dzięki niemu to wszystko jeszcze jest, działa, funkcjonuje. Żyje zgodnie ze swoim kalendarzem, pomagając innym zapomina o sobie. Maluje niesamowite obrazy. MS. Kosmita, który tłumaczy nam zachowania stadium oralnego, nasze sny i TRAFIA. Pomaga, leczy, uzdrawia. Zostawia coś, co pracuje w nas, pozwala zrozumieć i sprawia, że żyje się lepiej.
JW. Gabriel jest ostry jak brzytwa, może dlatego, że tak bardzo boi się własnej słabości. Zmierza dokądś długimi krokami, może za dużymi. Coś omija, nad czym powinien zatrzymać się dłużej. Bardzo chce być dorosły, a tu wciąż śnią mu się chłopięce zabawki, na przemian z koszmarami z ulicy wiązów. Chce być odpowiedzialny i wierny. Czy czasem oddaje za dużo? Uważnie pracuje, jest bystry. Patrzy, słucha, potrafi ocenić. Impulsywny. Nieprzewidywalny. Podejmuje decyzje kierując się snami, a powinien robić to na trzeźwo. Teraz wyjechał. Czy nie rozumie, że to tutaj jest naprawdę potrzebny? DW. Kojarzy mi się z Aniołem i chyba chciałby nim być. Potrafi dobrze ocenić sytuację. Ma bardzo celne komentarze i duże możliwości. Buduje swój świat? Ucieka przed czymś? Uparty. Lubi udowadniać innym, że potrafi. Ja go lubię za to, że jest.
JW. Edyta ma piękne ciało, jest piękną kobietą. Ale jest zrobiona z czegoś innego, z czego, nie umiem nazwać. Przywołuje to odległy, bardzo odległy widok ze szczytu góry. Patrzy jakby smakowała nieznaczną gorycz, mały gorzki przedmiocik, na przykład nie obrany ze skórki migdał. DW. Królowa Śniegu. Chłodna, z dystansem, a przecież ma w sobie dużo śmiechu, ciepła, emocji...
JW. Magda – to ta, co zamyka się z komórką w kiblu, i tam jej używa. Przybiega spóźniona, ale lekka, i jakby trochę się dziwi, że wszystko zaczęło się bez niej, że świat istnieje całkiem osobno, że to w ogóle możliwe. Próbuje rozpoznawać zagrożenia i nazywać je – wiele jej się udaje, jest odważna. Teraz ma kociczkę – to dobre, tyle że nie da się z nią gadać przez telefon! DW. Magda to bardzo pozytywna postać. Radosna, ale zagadkowa. Nie możemy na siebie trafić. MS. Pewność siebie i wielki potencjał do wykorzystania. Najtwardsza z samic STARTU ;)
JW. Maciek to fajny gość. Chciałabym go kiedyś zobaczyć na ulicy, jak objaśnia świat zawianej panience. Aktualnie w stanie oblężenia – otoczony kilkunastoma kotami, no i jeszcze pies. Kłóci się z ludźmi głównie w swojej głowie. Kiedy decyduje się wykonać jakieś zadanie, wkracza w nie i robi, co potrafi. A potrafi wiele. Patrzę na niego i czuję, że jest autentyczny, prawdziwy jak drzewa, trawa, niebo, wróble siedzące na gałęzi. Można przy nim spokojnie oddychać. DW. Maciek to uśmiech. Potrafi zrobić minę zbitego psa i zawsze wtedy czuję ciepło. Stara się zapracować na śmierć, może dlatego, że nie ma swojego miejsca, do którego mógłby wrócić i odpocząć? Ma bardzo kochające serce, szczególnie dla zwierząt, poświęca się im bezgranicznie.
Komentatorzy: AK – Andrzej Kuśmierczyk JW – Joanna Więckowska KP – Karina Pietrzak AG – Adam Górniak DW – Dorota Wieczorek MN – Monika Nowicka MS – Marcin Sokołowski ..... cdn. (?) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

