Nasz profil na facebooku
Konsumpcja jest podstawowym warunkiem uczestnictwa w kulturze masowej. Miska buddyjskiego mnicha musi pójść w kąt. Konsumpcja jest sposobem potwierdzenia statusu. Jeśli nie chcesz, to i tak musisz konsumować, bo sąsiedzi pomyślą, że cię nie stać. Zmieniasz wygodne buty na nowe, porzucasz garnitur, chociaż był całkiem wygodny, kupujesz nowy samochód w promocji - oddając stary, trzyletni, zmieniasz żonę na młodszą, wymieniasz dzieci... Nie, niestety, dzieci wymienić nie można na nowsze modele. Możesz je za to nie lubić, tak jak nie lubili ciebie, gdy miałeś dziesięć lat.
Wystawa, to nasza cywilizacja. Wystawić, znaczy mieć szansę na sprzedaż. Cokolwiek wystawisz, to sprzedasz. Kupujący nie zawaha się i kupi wszystko, tylko wystaw. Wystaw mleko, kupią. Wystaw dom, kupią. Wystaw swoje rany, kupią, jeśli zapakujesz tak, by nie pobrudzili się krwią. Wystaw gwałt, kupią. Pokaż łzy, one też znajdą swoją cenę. Jeżeli krzykniesz z bólu, kupią twój krzyk i ból, razem lub osobno. Zależy, jak będą zapakowane.
Cokolwiek masz, możesz to sprzedać.
W wielkiej witrynie świata trzeba spełnić wymogi mody. Pójdzie to, co jest ładnie wystawione. W Paryżu, Londynie, Madrycie, Moskwie, czasem w Warszawie idziesz pasażem, który nie różni się od innych - kupujesz unifikację, globalizm. Moda stwarza totalny świat przedmiotów tożsamych, identycznych. Buty, bluzki, futra, teatr, film. Moda każe kupować słowa - "super", "konkretnie", "centralnie", ruchy - groteskowy ruch rappera z porażeniem mózgowym, modelki ze zwichniętymi stawami biodrowymi i anoreksją, książki - myślowe upławy Doroty Masłowskiej lub Olgi Tokarczuk, a nawet Grocholi nieznanego imienia. Kapłani konsumpcji powiedzą, co należy cenić, co najlepiej smakuje. Oni wiedzą, że w tym sezonie musisz kupować wszystko w zieleni lub różu. Oni wiedzą, co jest "cool", a kiedy jest "obciach". Oni wiedzą, dlaczego rower górski jest obciachem, a stary składak z PRL-u jest cool, dlaczego na imprezę trzeba przyjść w "starej szmacie", a nie w nowej sukience. Trzeba mieć styl, a nie tylko możliwość. Trzeba wiedzieć jak, a nie tylko - co. To nie jest łatwe, konsumpcja ma swoje reguły. Musi być sama w sobie modna, a nie tylko ekshibicyjnie jawna. Styl konsumpcji jest też towarem, to się też sprzedaje. Mistrzowie pilnują obrzędowego pożerania. Totalna konsumpcja, po prostu - total.
Jesz fryty, oglądasz Frytę, pub, impreza, laski, macho, kultura. Idziesz do kina, ale to, co na ekranie to za mało. Kupujesz koryto pop-kornu i zajadasz w najlepsze popijając pepsi z wiadra. Nie jesteś głodny, ale liczy się dodatkowa stymulacja, zwłaszcza w momentach, gdy na ekranie będą do siebie mówić, w przerwach, między zabijaniem. Kultura. A ty ją konsumujesz, konsumujesz, konsumujesz. Czy jest jeszcze coś, czego nie możesz pożreć?
Aż w końcu z tej całej konsumpcji zesrasz się (dla cenzury- zrobisz kupkę). Zrób to na środku, na samym środku świata, wielkiej witryny, w wielki przezroczysty kibel (dla cenzury - w nocniczek). Wszyscy to zobaczą, zachwycą się, kupią i zeżrą (dla cenzury - dokonają konsumpcji i poprawią krawaty).
Towarzystwo Miłośników Orchidei zaprasza na coniedzielne spotkania.Za szybą stoją kwiaty i trzeba wstrzymać oddech, by nie spłoszyć ich piękna. Ludzie mówią szeptem. Chcą ocalić coś ważnego. Nie kwiaty, ale własną umiejętność intymnego, cichego zachwytu. Wychodzą na ulicę i nie potrzebują światła latarń. Nie, nie widzą w ciemności. Widzą, bo sami świecą. Wracają do domów, zamykają wszystkie zamki, zjadają biedną kolację i siedzą długo w nocy marząc o własnym oknie kwiatowym.
Masz sześć lat, stoisz i patrzysz w ciemność, a w ciemności jest tajemnica. Kiedy patrzysz w oczy innego człowieka zobaczysz tylko jego strach. Kiedy patrzysz dość długo w ciemność zobaczysz własną duszę. Kiedy masz trzydzieści lat, zobaczysz to samo, tylko stój i czekaj. Nie patrz w wystawy, chyba, że zgasili światło. Patrz uważnie i nie szukaj plastikowego świata masowej produkcji. Stój tak długo i patrz tak uważnie aż zobaczysz człowieka. To ty.
Do zobaczenia, człowieku.