Nasz profil na facebooku
W tej części serwisu znajdą się opowiadania, bajki i inne twory literackie mniej lub bardziej powiązane z tematyką psychologii.
Oprócz naszych prac chcielibyśmy zamieszczać również Waszą twórczość oraz fajne opowiadania innych autorów znalezione w literaturze i w sieci. Zachęcamy Was do przysyłania swoich prac na nasz adres mailowy.
Zaczyna się. A jak nie teraz, to zaraz zacznie się gorączka planowania, rezerwowania, kupowania, wyjażdżania, wytrzymywania, wracania, odpoczywania, odzyskiwania równowagi psychicznej i fizycznej. Wakacje tuż, tuż. I zanim po raz kolejny zwariujemy, mimo corocznych obietnic, że tym razem będzie inaczej, zanim znowu będziemy szukać atrakcyjnego wyjazdu, zostańmy w domu. A jeśli jechać, to tutaj, do nas, do środka Polski, do Łodzi. Tutaj będą wakacje naszego życia. Tutaj jest wszystko, co piękne, straszne, wzruszające, autentyczne i brudne. Wszystko.
Czytaj dalejMotto:
Jak ma się coś zepsuć, to zepsuj to, zanim samo się zepsuje.
AK, Myśli, wymyślone teraz
Każdy chce być lubiany, ja nie. Jestem wrednym, czepliwym, drobiazgowym, upierdliwym, wkurwionym, rozczarowanym, jędzowatym, stetryczałym, wściekłym, pełnym goryczy histerycznym furiatem, bo:
Czytaj dalej
Motto
Dlaczego komory śmieci wymagały gazu?
Metal ociekający ludzkim smrodem i jego – smrodu – dyskretny powiew. Inaczej śmierdzi żelazo a inaczej aluminium, choć pokryte są tą samą mieszaniną ludzkiego potu i płucnych wyziewów. Żelazo jest bardziej cierpkie, rdzawe. A jeszcze inaczej śmierdzi stalowa śruba wkręcona w aluminiową listwę, czarno obwiedziona konserwującym pierścieniem zbitych ludzkich odchodów zmieszanych z drobnym, od lat zalegającym śmieciem. Ludzie mieszają swoje biologiczne ślady – łupież, zdechły plemnik, resztki żarcia w zmętniałej ślinowej zawiesinie, zgnieciony na pięcie zrogowaciały naskórek. W słońcu metal nagrzewa się. Ciepły powiew od opasłego kierowcy w koszulce z krótkim rękawem. Zamknięte.
Czytaj dalej
Dzień dobry!
Nazywam się Bartosz Michalak, mam 30 lat i jestem magistrem Prawa Uniwersytetu Łódzkiego.
Pozwoliłem sobie podzielić tą wiadomość na dwie części. W pierwszej, będę chciał trochę napisać o sobie i o mojej aktywności mimo niepełnosprawności, w drugiej o mojej propozycji w związku z tym.
Czytaj dalejPiąty lutego tego roku, każdego roku. Wyjazd z Łodzi 8.18 do Warszawy Zachodniej, przyjazd 9.50. Długopis zamarzł. Zamarzają szyby. Przez okna niewiele widać, nie ma na co patrzeć.., nie ma czym, oczy też zamarzają.
Mróz. Czas mija. Za znaki orientacyjne wystarczają stacyjne megafony: Skuszki (Koluszki), Kiewice (Skierniewice), Orargół (Żyrardów). Już niedługo Warszawa Zachodnia. Budynek dworca ogrodzony płotem. Tabliczka „Remont”. Obok pudło kontenera z napisem „Kasy”, „Poczekalnia dla podróżnych”.
Czytaj dalejZaczynało już świtać. W starej kamienicy, na IV piętrze paliła się nocna lampka. To kolejna nieprzespana noc przez Michała. Od dłuższego już czasu, chłopak ten, spędzał każdą chwilę swojego życia próbując znaleźć wreszcie odpowiedź na pytania dlaczego i jaki to wszystko ma sens.
Czytaj dalejZwierzątko mieszkało w pięknej Krainie Po Drugiej Stronie Rzeki. W Krainie tej wszyscy byli uśmiechnięci i zadowoleni. Każdy mieszkał w bardzo podobnym różowo-białym domku, pracował w fabryce choinkowych bombek, a małe Zwierzątka chodziły do szkoły, w której uczyły się śpiewu, tańca i wspanialej historii Krainy Po Drugiej Stronie Rzeki.
Czytaj dalejNad brzegiem cichej i spokojnej rzeki mieszkała sobie jasnowłosa dziewczyna. I niby nic nie byłoby w tym szczególnego gdyby nie jej oczy – niebieskie oczy. Oczy, które widziały w życiu wiele, które potrafiły płakać ze smutku i ze szczęścia. Oczy, które widziały więcej, bardziej i szerzej. I które po prostu patrzyły. Potrafiły patrzeć mądrze, uważnie i głęboko. Dziewczyna rozpoczynała każdy dzień wcześnie rano. Wstawała z łóżka i brała prysznic. Lubiła pielęgnować swoje ciało, a wszędzie roznosił się bukiet zapachów z jej przeróżnych kremów, balsamów i perfum. Siadała potem na kanapie i popijając kawę z mlekiem, bez cukru, jeszcze raz analizowała zadania na cały dzień.
Czytaj dalej*
To jest o rozpaczy. Nie jakiejś wielkiej, ale o rozpaczy codziennej, zwykłej. O ile rozpacz jest zwykła.
Teatr Polski w Bydgoszczy wystawia „Transformacje”. Bohaterowie to zwykli ludzie z V (F) ICD – 10. To zwykli ludzie, którzy trafili do księgi rozpoznań psychiatrycznych. Opowiadają swoje losy. Narracja jest rwana. Nie ma selekcji na sprawy wielkie i małe. Detal przywołany przez bohatera jest dojmujący. Tragedia rozgrywa się na scenie, ale nie ma sceny. Wszystko jest sceną, cała przestrzeń.
Czytaj dalejUderzył w mur dłońmi. Wysoko, najwyżej jak potrafił. Uderzył głową. Powoli osuwał się. Najpierw niezauważalnie, a potem coraz wyraźniej pojawiał się ślad. Mokry, bezbarwny, różowy, czerwony, ciemnoczerwony. Trzy pasy czerwieni. Dwa dłuższe i ten środkowy, krótszy. Kałuża czerwieni i upadł w nią. Przyłożył ból dłoni do bólu głowy i tak został.
Czytaj dalej