Nasz profil na facebooku
Ekologia, chociaż nie wprost, chociaż ukradkiem, mimo wszelkich wykrętów i koncepcji na pocieszenie, dowodzi, że problemem Ziemi jest człowiek. Nie ma gatunku - powiada ekologia - który zasiedla całą planetę, przystosowując się do skrajnie nieprzyjaznych warunków środowiskowych. Rządzi tym zjawiskiem prawo minimum. W każdym środowisku jest czegoś za mało, żeby rozwijać się dalej i ten brak decyduje o wielkości populacji, wyginięciu gatunku na danym terenie lub o migracji.
Człowiek opanował wszystkie strefy klimatyczne, żyje i rozmnaża się z powodzeniem w każdym miejscu planety. Zarówno gorące piaski pustyń Afryki, jak i suchy, szorstki lód Arktyki są mu obojętne. Kulturą odgrodzony od natury ekspanduje wszędzie i wszędzie potrafi przetrwać. Może wędrówka przez równiny Serengeti, śladem gnu, zdążającego na mocy instynktu, na nowe pastwiska, nauczyłaby go pokory wobec natury. A może i tego, że grabież i niszczenie środowiska nie jest najlepszym sposobem osiągania równowagi w sprzecznych, małych, lokalnych interesach.
Problemem Ziemi jest człowiek. To, co chętnie nazywa cywilizacją, zagraża Ziemi. Śmieci - bo tyle zostaje po człowieku - są trzech rodzajów. Pierwsze śmieci, to odpady przemysłowe. Tworzą malownicze, nieprzyjazne życiu pustynie. Niektóre są aktywne i zabijają. Drugie śmieci, to odpady komunalne. Obrzydliwe ślady życia codziennego w postaci fekaliów, obierzyn, wymiocin, znoszonych szmat i butów. Trzecie śmieci, to odpady intelektualne. Brzydkie, jałowe i szalone zdeprawowane myśli przeniesione na papier, które wydają się mądrością. Zwłaszcza te o wyższości człowieka, nieważne wobec czego.
Kraje biedne przyjmują śmieć wszelki, bez zysku i bez godności, a nawet z zachwytem. Uwikłana w ekonomię ekologia musi ustąpić. Z rachunku strat i zysku wynika konieczność kupowania śmiecia. Śmieci przesypują się po całym świecie w kierunku biedy. Praktyka ta nie rozwiązuje problemu ich zagospodarowania, a jedynie przenosi problem na inne terytorium. Degradacja środowiska jako skutek tego działania nie przestrzega jednak granic i dotyczy również tych, którzy jeszcze przed chwilą odetchnęli z ulgą. Konieczne jest postawienie problemu odpadów w centralnym miejscu naszej działalności społecznej, i to dosłownie. Śmietniki powinny znajdować się w centralnym i najładniejszym miejscu wielkich miast. W ten sposób konieczność szybkiej likwidacji śmieci przestanie być gładkim postulatem polityków, a stanie się rzeczywistą życiową koniecznością. Tak jak popieranie czystych technologii, dzięki którym odpadów jest mniej lub są mniej zjadliwe. Najtańsze są drogie maszyny, drogie farby, drogi papier.
Albo: weźmiemy wszystkie śmieci, wszystkie ślady naszego życia, zaniesiemy je na rynek i złożymy przed ratuszem nim znajdziemy kolejną wieś w pobliżu, która zgodzi się na budowę śmietniska. Weźmiemy kubły, ciężkie kubły i wyrzucimy to wszystko na dywan burmistrza. Pokażemy, że rozwiązanie problemów ekologicznych nie zależy od środków technicznych, ale od sposobu myślenia. I niech on to sobie wmiata pod ten swój czyściutki dywan.
Ekologia to również nauka o środowisku wewnętrznym człowieka. Każdy człowiek ma swój intymny, choć czasem wielki śmietnik wewnętrzny. To pamięć wszelkich urazów psychicznych, ośmieszeń, odrzuceń, niespełnionych nadziei, przesadnych oczekiwań i wielkich ambicji. Podzieleni wewnętrznie ludzie, ludzie z wielkim trudem odsuwający, spychający poza pole świadomości swoje kompleksy, obawy i strachy gromadzą góry niechcianych doświadczeń. Podobnie jak w makroskali, tak i mikrokosmosie psychiki śmieci zagrażają równowadze, a niekiedy doprowadzają do "śmierci" i człowiek przestaje wiedzieć kim jest lub jest szaleńcem. Tutaj też warto zrobić wielkie sprzątanie i nauczyć się recyklingu.
Niby dwa różne światy, a w obu problem centralny ten sam. Nie mówmy, w próbie samousprawiedliwienia, że przecież, jako pojedynczy człowiek, nic nie mogę zrobić.
Zawsze jest coś do zrobienia, zwłaszcza na śmietniku.
Front Zielonej Dyktatury - pozdrawia!