Nasz profil na facebooku
Życie człowieka można podzielić na trzy okresy.
Okres pierwszy to czas szczęśliwego dzieciństwa i młodości. W tym okresie w rozwój człowieka inwestują rodzice. Po ukończeniu edukacji i nabyciu kwalifikacji zawodowych człowiek rozpoczyna drugi okres swego życia - okres aktywności zawodowej, okres rozwoju zawodowego. Składa się on z doświadczeń, które w 70% są doświadczeniami ze szkoły przetrwania, a w pozostałych 30% radosną twórczością. Choć nie zawsze. Wówczas ludzie stają się rodzicami i obsługują pierwszy okres rozwoju następnego pokolenia. Nie jest łatwo.
Kiedy minie 30 - 35 lat kończy się aktywność zawodowa i rozpoczyna radosny okres wypoczynku i zabawy zwany emeryturą. Wówczas zaczynamy korzystać ze zgromadzonych zasobów finansowych i planujemy zakup domu za miastem - przyjemnie jest usiąść w cieniu drzewa i podziwiać zachód słońca. Wiosną kwitną czereśnie i wiśnie, później w kwiatach lipy koncertują pszczoły, a jesienią można pójść na spacer nazbierać kasztanów. Zimą planujemy wyjazd w góry, albo, jak kto lubi ciepło, do Hiszpanii. Jest czas na rozwijanie zaniedbanych zainteresowań, na przeczytanie zaległych lektur. Zresztą, możliwości jest wiele, bo emerytura jest czasem wolnym.
Przeciwności losowe psują trochę ten obraz. Zdrowie już nie to, chorujemy częściej i zdrowiejemy wolniej, ale na takie wypadki mamy przecież dyspozycyjną służbę zdrowia, która uczyni wszystko, by każdy emeryt mógł jak najszybciej cieszyć się urokami życia.
Przedstawiona wizja okresu starzenia się i starości jest groteskowo niezgodna z rzeczywistością.
Rzeczywistość. Przejście na emeryturę jest dla większości głębokim szokiem wynikającym z odkrycia, że życie stało się nagle puste. Oto przez trzydzieści kilka lat człowiek ciężko pracuje, wracając do domu po to tylko by zasnąć i nagle odkrywa, że ta praca była jedynym sensem jego życia. Praca, która odebrała mu indywidualność, tożsamość, nagle go już nie potrzebuje. Rozglądając się w otaczającej go pustce człowiek odkrywa, że nie umie nic innego robić niż to, czym był zajęty przez ostatnie trzy dziesiątki lat. Kiedyś umiał, bo to trzeba umieć, bawić się, czytać, grać w szachy, sklejać modele, ale zapomniał jak to się robi. Pielęgnował złudzenie, że na emeryturze powróci do tego, co lubił, a okazuje się, że tego już nie ma.
Można przecież zainwestować w rozwój nowych form aktywności. Ale inwestować trzeba mieć z czego. Przejście na emeryturę wiąże się przecież z gwałtownym pogorszeniem materialnych warunków życia. Zamiast kupić dom trzeba wyprowadzić się do tańszego, gorszego mieszkania, zamiast długich rozmów telefonicznych prowadzonych z przyjaciółmi, trzeba prosić dzieci, żeby zadzwoniły raz w tygodniu. Zamiast zimowego wyjazdu w góry trzeba stać w kolejce w przychodni po receptę, i nie zapomnieć, żeby doktor przepisał te tańsze leki, bo na te drogie nie wystarczy pieniędzy, chyba że się nie zapłaci za gaz, a wtedy będzie zimno i znów przychodnia i znów leki.
Widzę taki obrazek. Oto dwóch dziarskich siedemdziesięciolatków wybiera się na miasto, poszturchują się zawadiacko, sprawdzają, czy mają tabliczki z adresem powrotnym na szyi i dawaj kręcić kołami swoich wózków. Oszczędzają tym sposobem na paliwie, chociaż, z drugiej strony, jak tak się namachają, to będą mieli apetyt. I znów kłopot.
W niedzielę, kiedy spotkamy się przy stole - herbatniki i cienka herbatka, jako urozmaicenie rumianek - będziemy snuć opowieści o swoich sukcesach zawodowych, o karierach, których nie było, o tym, jak każdy z nas zdobywał szacunek szefów i podwładnych przez działania mądre, więc szlachetne. Poczujemy się lepsi, uspokoimy żal i gniew. Przekonamy się wzajemnie, że nasze życie wcale nie było zmarnowane i głupie. Ale przed snem, zanim po godzinach oczekiwania na zaśnięcie, nad ranem trzeba będzie mocniej przycisnąć głowę do poduszki. Niepotrzebne łzy.
Codziennie, każdego dnia, w pracy i po pracy ciąży na nas odpowiedzialność za jakość naszego życia. Jeżeli przegapiasz jedną chwilę, to przegapiasz kawałek swego życia. Mamy na własność tylko czas swego życia. Nie wolno nikomu pozwolić na podkradanie tego czasu. Tylko w nielicznych wypadkach - praca twórcza, a i to nie zawsze - aktywność zawodowa jest sensem życia jednocześnie. Poza tymi wyjątkowymi sytuacjami zawsze pamiętać należy, że to tylko praca, a życie i odpowiedzialność za nie to coś znacznie ważniejszego i cenniejszego. Jeśli lubisz zbierać plakaty zespołów rockowych, rób to teraz, bo będzie za późno. Koniecznie znajduj czas na oglądanie wiosny. Koniecznie kup sobie narty, bo tylko teraz możesz je założyć. Tańcz, łów ryby, wdawaj się w romanse. Jeżeli czegoś nie zrobisz teraz - nie zrobisz już nigdy. Jeżeli przeszkadza ci w tym praca, rzuć pracę.