Nasz profil na facebooku
Z przeprowadzanych przez mój zespół badań wynika, że w miarę upływu lat ludzie wykazują coraz mniej gotowości do zachowań indywidualnych, a coraz bardziej upodabniają się do innych, ważnych osób z otoczenia. Inaczej mówiąc, kiedy w 20 osobowej grupie przedszkolaków poprosimy o zrobienie rysunku na jakiś temat, to dostaniemy 8-10 interpretacji tematu. Jeżeli o wykonanie takiej samej pracy poprosimy licealistów, to będą otrzymamy 3-4 kategorie rysunków. U dorosłych zakres zmienności reakcji jest jeszcze mniejszy.
Pierwsza część wspomnianego warsztatu służy pokazaniu, jak wiele codziennych zachowań podlega regulacji przez nieuświadomione nakazy i zakazy. Poruszamy się konwencjonalnie, mówimy konwencjonalnie, wyglądamy konwencjonalnie. Rządzą nami stereotypy, tradycje, mody. Trochę tego się wstydzimy, gdy zostajemy zdemaskowani, ale najczęściej nawet nie wiemy, że to, co robimy wynika z bezrefleksyjnie przejętego wzorca. Dziewczynki obsługują mit Barbie, chłopcy mówią, że coś jest "centralnie" dobre (lub złe), ważne, że "centralnie" właśnie. Czasem zdarzają się prowokacje, że niby można inaczej, ale lepiej by ich nie było, skoro są tak "zajebiście" żałosne.
Pierwsza część warsztatu o zachowaniach twórczych jest więc smutna, ale jeśli mamy zajmować się możliwościami twórczymi uczestników, to warto najpierw uświadomić sobie, co i jak nas ogranicza.
I oto, w ramach modnej orientacji na Zachód, pojawia się wymóg kreatywności wobec pracowników nowoczesnych, więc prozachodnio zorientowanych pracodawców. Orientacja owa jest żenująca, jak moda na Barbie u maluchów, ale jest "zajebista".
Chciałoby się powiedzieć, że tak tego nie wolno robić. Bo jeśli przez całe lata wymaga się od człowieka wdrożenia się w sprawdzone, utarte schematy działania, to jak nagle żądać od niego czegoś akurat odwrotnego. To jakiś przewrotny terror psychiczny. No tak, powiedzą obrońcy kreatywności, ale zmieniają się warunki gospodarowania, zmienia się rzeczywistość gospodarcza, a owa zmienność wymaga plastyczności zachowania, zdolności porzucania starych schematów, kreatywności właśnie. Jest ta kreatywność jak demon jakiś, który jest tajemniczy, bo o co chodzi, nikt dokładnie nie wie. A demon ten też straszny jest, bo zawsze powiedzieć można: jesteś za mało kreatywny. I nie ma jak się obronić, bo mamy niejasne przekonanie, że rzeczywiście zawsze można być bardziej kreatywnym. I kto by pomyślał, że zatęskni się za Chaplinem, który przez osiem godzin dziennie na taśmie produkcyjnej przykręca dwie śruby. Wszystko, byle tylko nie kreatywność.
Termin "kreatywność" jest wulgaryzmem powstałym ze spolszczenia terminu angielskiego. Pojawia się w publikacjach przeznaczonych dla przedsiębiorców i menadżerów szczebla kierowniczego. Jego brzmienie ma posmak nowoczesności, jest nowatorskie. W publikacjach na temat kreatywności odkrycie goni odkrycie, a przenikliwość myśli jest szokująca. Oto dowiadujemy się, że wpływ na kreatywność mają cechy charakteru, m.in. "otwartość i wewnętrzna elastyczność". Brzmi to trochę tak: będziesz w pracy kreatywny, więc elastyczny, jeśli masz wewnętrzną elastyczność. Inne potrzebne cechy charakteru to: ciekawość, spostrzegawczość i zdolność do krytycznej samooceny. A nawet jeśli to wszystko masz, to i tak na nic, jeśli nie będziesz miał "motywacji do wykorzystania swego kreatywnego potencjału". Dobre. W innej publikacji możemy wyczytać, że kreatywności sprzyjają, uwaga: stres, odpoczynek i sen, muzyka, humor, kondycja fizyczna, cisza, środowisko, inteligencja. Ale z tą inteligencją to trzeba uważać, bo ona chętnie jest zachowawcza, więc jeśli już ją mieć, to z należytą ostrożnością. I najlepsze: "Jeśli przeskakujesz z czynności lewej półkuli do czynności prawej, rozboli cię głowa". Czyli, jeśli chodzę, a chodzenie, jak wiele czynności motorycznych, jest "obsługiwane" przez struktury prawej i lewej półkuli mózgu i nie tylko, i rozboli mnie głowa, to właśnie dlatego - przeskakiwałem.
Biorę do ręki starą książeczkę J. Kozieleckiego z 1969 r. (Rozwiązywanie problemów). Tylko niektóre tytuły rozdziałów: Techniki kształcenia umiejętności rozwiązywania problemów, Techniki grupowego rozwiązywania problemów, Niedocenianie myślenia heurystycznego. Tak, to stara książka, jedna z wielu tego autora. A przecież o myśleniu twórczym pisali i inni.