Nasz profil na facebooku
Prezes "STARTu" przez cztery godziny opowiadał o naszym świecie, podkreślając, że nie mamy wpływu na to, czy ktoś sięgnie po narkotyki czy nie, na dodatek obecnie są łatwo dostępne bardzo modne dopalacze. Wszystko, co możemy zrobić, to opowiadać dzieciakom o narkotykach i dopalaczach, jak również o konsekwencjach ich używania: jeżeli zdecydujesz się sięgnąć po heroinę, to bądź przygotowany na śmierć i nie użalaj się nad sobą. Zastanawialiśmy się wspólnie z uczestnikami, czy mamy dla młodych ludzi jakąś alternatywę wobec używek wszelkiego rodzaju. Co zatem możemy zaproponować naszym dorastającym dzieciom? Przemoc, wyuzdany, nachalny seks, brutalną reklamę. Informacja o powstaniu nowego szpitala nie robi na nikim wrażenia, natomiast kolejny gwałt ojca na własnej córce lub trzęsienie ziemi na Haiti - tak. Nie mamy im do zaproponowania ładnego świata - to świat, w którym trawniki są posrane przez psy, gdzie walają się reklamówki i pety, większość rzeczy jest zepsuta lub działa nie do końca dobrze. Telewizja pokazuje brutalne filmy lub programy z dużą dawką seksu czy głupoty. Alternatywą jest książka - tylko jak zachęcić młodego człowieka do czytania, skoro sami przeczytaliśmy w życiu aż trzy Harlequiny?
Mamy zatem dwa wyjścia: albo pogodzić się z tym, że możemy działać na swoim małym poletku, a efekty naszych działań będę równe zeru, lub próbować stworzyć społeczeństwo obywatelskie, które zadba nie tylko o szybkie samochody i duże telewizory, ale także o czystość, ład, porządek, wykształcenie i wiedzę swoich członków. Wybór należy do nas.