Nasz profil na facebooku
Liczby, oczywiście szacunkowe. Jeżeli nauczyciel pracuje zaledwie trzydzieści tygodni w roku i w każdym tygodniu ma obciążenie w wysokości osiemnastu godzin dydaktycznych, to pracuje w roku 540 godzin. Jeżeli lekarz, zdun, murarz i tkacz pracują czterdzieści tygodni w roku i w każdym tygodniu pracują czterdzieści godzin, to wychodzi, niezależnie od tego, czy się to komu podoba, czy nie, 1600 godzin. Z tego prostego wyliczenia wychodzi tyle, że najlepiej zarabiającą grupą zawodową w Polsce są nauczyciele. I taki wniosek jest poza wszelką dyskusją...
Likwidacja Karty Nauczyciela i przywilejów w niej zawartych może spowodować, że nauczyciel wróci do szkoły. Twierdzę, że pierwszym źródłem nieprawidłowości dziejących się w szkole jest właśnie Karta Nauczyciela. Jej likwidacja jest pierwszym koniecznym warunkiem uzdrowienia.
Jeżeli nauczyciel codziennie, również w czasie wakacji i ferii, będzie pracował, to uczeń uzyska znacznie lepszą ofertę edukacyjną. Jest powszechnie znana skarga nauczycieli, że w domu, po nocach sprawdzają te nieszczęsne klasówki, i w dodatku muszą je nosić w tę i wewtę. Niech nie noszą, niech sprawdzają te wszystkie kartkówki, klasówki i wypracowania w szkole. Niech będą w tym czasie osiągalni dla uczniów. Niech poświęcają pracy normatywny czas ośmiu godzin dziennie, przez dwieście dni w roku.
Największym problemem polskiej szkoły jest nieobecność nauczyciela. Nauczyciel przestał być w szkole. Komuś się pomyliło i zdecydował, że kiedy dzieci wyjeżdżają na wakacje, to również nauczyciele mają wolne. Nic błędniejszego. Dzieci to adresaci oferty edukacyjnej, a nie partnerzy jakiegoś wspólnego przedsięwzięcia. Kiedy nie ma dzieci, to szkoła ma pracować dalej, może nawet intensywniej niż w czasie roku szkolnego, bo wtedy jest czas na analizy, poprawki i zmiany. Nauczyciel, jak każdy rzetelny pracownik, ma prawo do dwudziestu sześciu dni urlopu w roku i nie więcej.
Nauczyciele odwołują się do konieczności ciągłego podnoszenia kwalifikacji, uczenia się. Każdy, kto skończył wyższe studia wie, i po tę wiedzę chodził może do szkoły, że nauka zaczyna się po studiach. Nie ma architekta, mechanika, technologa żywienia, lekarza, psychologa, historyka, który pozostawałby w przekonaniu, że wiedza uzyskana w czasie studiów wystarcza do wykonywania zawodu. Wszyscy z wyższym wykształceniem uczą się.
Z nauczycielami jest inaczej. Skarżą się, że uczyć się muszą i robią wszystko, co można, żeby niczego się nie nauczyć. Nauczyciel wie zawsze więcej od nauczyciela, który próbuje go czegoś nauczyć. Nauczyciel to postawa wobec wiedzy – konserwatyzm, a najczęściej – negatywizm poznawczy. To rozmowa z nauczycielem metodykiem, który pyta, czy tak młode osoby mogą nauczyć czegoś nowego nauczycieli z wieloletnim stażem. To najdroższe szkolenie dla Rady Pedagogicznej, na które przychodzą trzy osoby, bo pozostali urwali się, bo mają inne zajęcia. To oferta – odrzucona oferta – utworzenia grupy wsparcia dla młodych nauczycieli, którzy wiedzą wszystko o tym, czego chcą uczyć, tylko niczego nie rozumieją jeśli chodzi o relacje międzyludzkie, ponieważ nikt im nie powiedział, że przekazywanie wiedzy to bycie w relacjach. Oferta została odrzucona, ponieważ spotkania miały odbywać się w czasie wolnym, bezpłatnie. Bezpłatnie, to znaczy, że nikt nie zapłaci nauczycielom za udział w pracy nad poprawieniem własnego warsztatu. Nawet przez chwilę nie pojawił się pomysł, że może to oni powinni cokolwiek zapłacić.
Roszczeniowość, praktyczne zaprzeczenie godności zawodu, niechęć do wiedzy, obawa przed zmianą – oto podstawowe cechy przeciętnego nauczyciela wykreowanego przez Kartę Nauczyciela.