Nasz profil na facebooku
Albo powiem pannie, że ma pryszcze i wzbudza moją odrazę. Przecież trzeba inaczej, nawet jak panna oprócz pryszczy ma niedobrą figurę i powinna schudnąć o jakieś piętnaście kilogramów, a w czasie wolnym powinna przeczytać choćby jakąś gazetę lub cokolwiek, co obudzi jej mózg. Trzeba powiedzieć, że ma ładne oczy i litościwie nie dodawać, że piękno jej oczu polega na głębi bezmyślnego, pustego spojrzenia.
A w środku lata warto w tramwaju krzyknąć: śmierdziele, wysiadka! I wysiadają wszyscy. A tramwaj jedzie dalej pusty, zaliczając jałowy przebieg. Kłamię więc i jadę dalej z innymi podróżnikami, a swój ból oddychania smrodem brudasów łagodzę otwartym oknem.
Znakomita większość kontaktów interpersonalnych poparta jest dobrym kłamstwem. Kłamiemy odruchowo, nie zdając sobie z tego sprawy, bo integralność relacji jest ważniejsza niż drobne niewygody. Takie właśnie zachowanie otwiera bramę do licznych nadużyć i chociaż niektóre warto wymienić.
Polityka jest terenem permanentnego nadużycia, ponieważ każdy polityk obiecuje coś, czego bardzo potrzebujemy, a czego on również nie ma. Ale miło mieć złudzenie, że jednak teraz nastąpi czas powszechnej szczęśliwości, chociaż wiem, że na tę szczęśliwość czekam daremnie od stu lat.
Wybiorę po raz kolejny ojców narodu i znowu okaże się, że nic z tego. A po czterech latach znowu wybiorę, nabierając się na kolejne kłamstwo. Jak żona alkoholika, który obiecuje, że to już ostatni jego ciąg i więcej nie będzie pił. I chociaż obiecuje po raz tysięczny, ona znowu mu wierzy i uwierzy po raz tysięczny pierwszy, bo dobrze mieć złudzenia. Trudno.
Niezwykle niebezpieczne jest kłamstwo sprzedawane przez firmy specjalizujące się w jego sprzedaży i celowej dystrybucji. To fabryki reklamy i PR. Wykorzystują naszą skłonność do tolerowania kłamstwa i oferują towar zupełnie obrzydliwy.
Pamiętacie film „Wag the Dog” (w polskiej wersji „Fakty i akty”) z Robertem De Niro i Dustinem Hoffmanem, w którym przedstawiona została akcja mistrzów PR w obronie prezydenta, który wywołał skandal obyczajowy. Udało się, dzięki wojnie, której nigdy nie było i serii innych kłamstw. Wielu jest mistrzów kłamstwa, tak jak wiele jest marek samochodów, lodówek i pralek do kupienia. Kupujemy, kupujemy. Przedmioty, prezydentów, idee.
A biznes zwany cywilizacją nie zawsze jest taki ładny. Mówi się czasem o etyce biznesu, kiedy biznes oszukuje biznes. Formułuje się reguły czystej konkurencji i zasady unikania szkodliwych działań wobec konkurenta w branży. Nie wolno stosować reklamy, w której wytyka się wady konkurencyjnego produktu, bo przecież produkt własny zawiera najprawdopodobniej te same lub podobne wady. Nie wolno wytykać konkurencji, że ludzie tworzący jej produkt pracują w warunkach skrajnego wyzysku, bo konkurencja powie dokładnie to samo i trzeba będzie przyznać, że pracownicy najemni pracują w warunkach skrajnego wyzysku zawsze i wszędzie, niezależnie od tego, czy to Chiny, Stany Zjednoczone, czy Polska. Wojna trwa, ale nie może ona dotykać w skutkach stron walczących.
Etyka biznesu to wyrażenie oksymoroniczne, wewnętrznie sprzeczne, bo tam, gdzie jest biznes, nie ma etyki, a etyka wyklucza biznes. Nie ma jednak ucieczki od bycia w tym świecie, który generuje paradoksy bogactwa i biedy, dobrobytu i nędzy, Koluszek i Gdańska. Uczestnictwo w tym świecie jest nieuchronne. A jak uniknąć nerwicy żyjąc w zanurzeniu w tych sprzecznościach poucza nas filozof: żyj godnie, a godność owa w kłamstwie się zawiera i z kłamstwa wynika.