Nasz profil na facebooku
Z okien mojego gabinetu widać i słychać boisko szkoły podstawowej. Cyklicznie, co przerwa, na boisku rozlega się wrzask, a kiedy jest lekcja wychowania fizycznego wrzask trwa i na przerwie, i w czasie lekcji. Wrzask przeszkadza w pracy. Kiedy obserwuję zajęcia nauczycieli z dziećmi, mam wrażenie, że nauczyciele zachęcają dzieci do wrzasku. Zimą nie ma wrzasku i to jest jeden z powodów, dla których lubię zimę w mieście. Na zakończenie roku szkolnego, pod koniecczerwca, odbywa się zabawa dla dzieci. Muzyka jest tak głośna, że ja, po drugiej stronie ulicy, przy zamkniętych oknach i drzwiach, w odległej części mieszkania, nie mogę pracować. Może warto zapytać, czy dzieci wrzeszczą, bo potrafią, czy może dlatego, że są tak nauczone. A może nauczone są, że nikt ich nie wysłucha, jeśli nie będą wrzeszczeć. Obserwacja szkoły skłania do przekonania, że dzieci uczy się wrzeszczeć. Obserwacja relacji dziecko - dorosły skłania do przekonania, że dzieci wrzeszczeć muszą.
Podobno (nie mam telewizora) w czasie emisji reklam w programie telewizyjnym brzmią one głośniej niż program podstawowy. Zawahałem się w tym miejscu, bo nie wiem, czy nie użyłem nieprawidłowego sformułowania „program podstawowy", bo są i tacy, którzy twierdzą, że misją telewizji jest nadawanie reklam, a reszta to przerywniki, co tłumaczyć ma niską jakość produkcji telewizyjnych. W radiu, którego jeszcze czasem słucham, natężenie dźwięku w czasie nadawania reklam na pewno wzrasta.
W miejskiej przestrzeni publicznej wrzeszczy wszystko. Reklamy, pokrywające coraz większe powierzchnie budynków, samochody, przechodnie. Reklama wrzeszczy, chociaż nie rzuca się do uszu, a do oczu. W efekcie nie ma różnicy, jaką modalnością zmysłową posługuje się ten, kto krzyczy.
Ulubionym zajęciem kierowców jest używanie klaksonu i popędzanie tych, co z przodu, zwłaszcza wtedy, gdy nie ruszają dostatecznie szybko na zielonym świetle. Oto człowiek w samochodzie z umieszczoną na dachu literką „L". Chyba to pierwsza, a może druga lekcja. Silnik gaśnie i chociaż kierowca robi, co może, samochód nie rusza. Ponieważ inni nie mogą go wyminąć, wciskają klakson i początkujący kierowca słyszy coraz większy wrzask klaksonów, jak wycie hordy wilków. Dzieje się wówczas coś niezwykłego. Instruktor siedzący obok ucznia również zaczyna wrzeszczeć. Nie słychać niczego przez szyby samochodu, ale musi to brzmieć potężnie, skoro jest tak sugestywne bez dźwięku. Kierowca rusza i ma minę, jakby płakał. Odległość była zbyt duża, żeby zobaczyć jego łzy. Zbliżają się wakacje i pora urlopów*. Poszukujemy miejsc atrakcyjnego wypoczynku i może w tym roku warto wprowadzić jako nowe kryterium atrakcyjności - ciszę.
Wieczór, tuż po zachodzie słońca, wiatr szeleści trzcinami tak głośno, że wydaje się, że ktoś nadchodzi, fale miękko rozpływają się na palach pomostu: plusk, plusk. Małe rybki wyskakują z wody, zakłócają jej powierzchnię przecinającymi się kręgami. I można siedzieć w bezruchu, a jeśli mówić, to szeptem. Niepostrzeżenie mija czas i usuwa resztki ciepłych kolorów. Pojawia się coraz więcej ciemniejącego błękitu i w lustrze zapalają się gwiazdy. I chociaż robi się zimno, szkoda pójść spać, tak pięknie. Jeśli pójść, to powolutku, cicho, bo cisza chyba jest płochliwa.
Bum, bum, bum - niesie się po wodzie mechaniczny dźwięk z głośników, a ponad bum, bum, bum niesie się śmiech, krzyk, śpiew. Ale to nikomu nie przeszkadza, bo wszyscy bum, bum, bum. I tak do świtu, kiedy to można odkryć, że było się niena swojej imprezie, ale i to nikomu nie przeszkadza, bo w końcu wszyscy są na tej samej imprezie. Taki spontan i luz. A kto nie lubi imprez niezorganizowanych, ten może stanąć pod estradą i posłuchać wrzeszczącej panny. Jej głos odbija się od ściany lasu i wraca trochę zmieniony, bo zbrudzony śpiewem kosa w tle, ale to wyłapie tylko wprawne ucho.
A może więcej urlopu ma ten, kto powie: „Nie mogłem spać, bo jakaś mysz całą noc szeleściła suchymi liśćmi".
Ucywilizowanie człowieka wymaga pewnie spełnienia różnych, może trudnych warunków, ale ten - mniej wrzasku, wydaje się niezbyt trudny. Niechaj ci, którzy powrócą z urlopów, poczują się cichsi. Może w ten sposób staną się lepszymi ludźmi.
*tekst napisany w czerwcu 2009